Operatorzy
Roaming awaryjny w Polsce: operatorzy zakończyli większość testów, ale umowy wciąż nie są podpisane
Przedstawiciele Plusa, T-Mobile, Play i Orange potwierdzają, że roaming awaryjny ma obejmować rozmowy, SMS-y, MMS-y oraz dostęp do internetu. Technicznie rozwiązanie jest w dużej mierze gotowe, ale umowy międzyoperatorskie są nadal uzgadniane. Nie ma też terminu, w którym usługa miałaby formalnie ruszyć.
Czym jest roaming awaryjny?
Mechanizm ma pozwolić klientom korzystać z infrastruktury innego operatora, gdy ich własna sieć przestanie działać, na przykład podczas powodzi, poważnej awarii lub uszkodzenia urządzeń. Jeśli na danym terenie sieć konkurencji nadal działa, może obsłużyć także użytkowników pozbawionych łączności.
Prace nabrały znaczenia po powodzi z września 2024 roku. Dostępność usług komórkowych była wówczas ograniczona w dotkniętych miejscowościach przede wszystkim z powodu problemów z zasilaniem infrastruktury.
Co zmieniło się od kwietnia 2026?
W lutym 2026 roku UKE poinformował o spotkaniu prezesa Przemysława Kuny z przedstawicielami Ministerstwa Cyfryzacji i czterech operatorów komórkowych, na którym wymieniono roaming awaryjny wśród omawianych działań. 9 marca, podczas Forum Gospodarczego TIME, prezes UKE przekazał, że Orange, P4, Polkomtel i T-Mobile zawarły w lutym porozumienie. Nieoficjalnie wskazywano wtedy połowę 2026 roku jako termin technicznego uruchomienia.
Część tekstów z tamtego okresu przedstawia sprawę tak, jakby system był już uzgodniony i bliski startu. Dzisiejsze odpowiedzi operatorów pokazują, że porozumienie z lutego nie zamknęło sprawy: uzgodnienia umowne i część testów nadal trwają, a wskazany wcześniej nieoficjalny termin nie został dotrzymany.
Podstawa prawna
Od 5 października 2024 roku obowiązuje art. 39b ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z usuwaniem skutków powodzi. Nakazuje on operatorom komórkowym współpracę przez wzajemne udostępnianie roamingu i korzystanie z niego na obszarze objętym stanem klęski żywiołowej, przez czas jego trwania. Przepis nie określa jednak szczegółowego zestawu usług, prędkości internetu, sposobu przełączania telefonów ani zasad rozliczania kosztów. Ustawowy obowiązek trzeba więc dopiero przełożyć na działające rozwiązania techniczne i procedury.
Co nadal nie jest wiadome?
Operatorzy nie podali informacji, które będą kluczowe dla branży i abonentów:
- prędkości internetu, ewentualnych limitów transferu i udostępnianych technologii sieciowych,
- tego, czy zakres usług będzie jednakowy w każdym scenariuszu awarii,
- pełnej procedury uruchamiania roamingu oraz zasad określania jego obszaru i czasu działania,
- tego, czy telefony zawsze będą przełączać się automatycznie, czy czasem potrzebny będzie ręczny wybór sieci,
- modelu rozliczeń między operatorami i zasad rozliczania usług z klientami,
- jednolitego oznaczenia sieci na ekranie. Plus zapowiada wyróżnik operatora, którego infrastruktura jest wykorzystywana, natomiast T-Mobile zastrzega, że widoczna nazwa zależy od telefonu.
Jak robią to inni?
W Japonii JAPAN Roaming działa od 1 kwietnia 2026 roku w dwóch trybach: pełnym (rozmowy, SMS-y i internet do 300 kb/s, z oznaczeniem „JPN-ROAM” lub „JpnRoam”) oraz ograniczonym do wychodzących połączeń alarmowych. Parametry japońskie nie oznaczają, że takie same ograniczenia zastosowano by w Polsce. Podobne mechanizmy wdrożono w Ukrainie (od marca 2022 roku), w Kanadzie (na podstawie porozumienia operatorów z 2022 roku) i w Australii, gdzie Telstra, Optus i TPG Telecom udostępniają od 1 października 2026 roku roaming na czas katastrof naturalnych na obszarach regionalnych i wiejskich. Przygotowała go także Estonia, gdzie o aktywacji decyduje państwo.
Co dalej?
Dla operatorów najważniejsze pytania dotyczą dziś umów, rozliczeń i procedur uruchamiania, a nie samej techniki. Dopóki umowy dwustronne nie zostaną podpisane, a warunki uruchomienia opublikowane, roaming awaryjny pozostaje rozwiązaniem gotowym technicznie, ale bez formalnego terminu startu.