Nadawcy
Nowy CCO Netflixa. Stanowisko objął Peter Rice, były prezes Walt Disney Television
Netflix poinformował 15 października, że nowym chief content officer został Peter Rice, wcześniej związany z The Walt Disney Company. Zastąpi Belę Bajarię, która odchodzi z platformy po blisko dekadzie pracy. Rice obejmie stanowisko 26 października i będzie odpowiadał za globalną strategię treści: seriale fabularne i niescenariuszowe, filmy oraz transmisje wydarzeń na żywo.
Odchodząca chief content officer
Bela Bajaria dołączyła do Netflixa w 2016 roku, aby uruchomić dział programów niescenariuszowych oraz zająć się licencjami i koprodukcjami ze studiami. W styczniu 2023 roku objęła stanowisko chief content officer i zarządzała budżetem na produkcje szacowanym na 20 mld dolarów. Za jej kadencji platforma wypuściła m.in. „Bridgerton”, „Squid Game”, „Wednesday”, „Adolescence” i „Beef”, a z filmów „Frankenstein” oraz „KPop Demon Hunters”. Bajaria rozwijała też ofertę transmisji na żywo, w tym umowy z WWE i NFL.
Nowy chief content officer z doświadczeniem w telewizji i filmie
Rice kierował ostatnio Walt Disney Television jako jego przewodniczący i był przewodniczącym działu general entertainment w The Walt Disney Company. Nadzorował kanały i platformy, m.in. ABC, Disney Channel, Hulu i FX Networks. Według doniesień za jego kadencji powstało ponad 300 produkcji, w tym „Modern Family”, „Abbott Elementary”, „The Bear”, „Only Murders in the Building” i „Shogun”. Odpowiadał także za transmisje wielkich wydarzeń sportowych, takich jak Super Bowl, finały NBA i mistrzostwa świata FIFA. W latach 2021–2022 produkcje Disneya z jego portfolio zdobyły około 300 nominacji do nagród Emmy i prawie 60 statuetek.
Wcześniej Rice był prezesem 21st Century Fox i dyrektorem generalnym Fox Networks Group, a także szefem Fox Searchlight Pictures. W tym ostatnim studiu uczestniczył w premierach filmów „Slumdog. Milioner z ulicy”, „Juno”, „Mała Miss” i „Bezdroża”.
Trudny moment dla platformy
Zmiana następuje dzień po ogłoszeniu przez Netflixa zwolnień obejmujących około 6 proc. załogi, czyli ok. tysiąca osób. To największa redukcja zatrudnienia od 2022 roku, gdy firma po raz pierwszy od ponad dekady odnotowała spadek liczby subskrybentów. Brian Pitz, szef analiz sektora internetu i rozrywki interaktywnej w BMO Capital Markets ocenia, że obecne cięcia wynikają raczej ze zmian strukturalnych w kosztach niż z reakcji na bieżące zachowanie subskrybentów.
Platforma mierzy się ze słabnącym zaangażowaniem widzów. Według lipcowego raportu Netflixa oglądalność wzrosła w pierwszej połowie roku zaledwie o 2 proc. Współprezes Ted Sarandos przyznał na konferencji Bloomberg Screentime, że firma nie rośnie tak szybko, jak by chciał. Według Nielsena Netflix odpowiadał w lipcu za 7,8 proc. czasu spędzanego przed telewizorem w USA, a YouTube za 14,2 proc. Platforma odpowiada na to rozszerzaniem oferty o transmisje sportowe, dokumenty i gry.
Reakcja analityków
Pitz uważa, że nagłe odejście Bajarii może sygnalizować, iż zaangażowanie użytkowników pozostało słabe także w trzecim kwartale. Steven Cahall z Wells Fargo wskazuje z kolei, że przekształcenie Netflixa w szerokie centrum treści niesie ryzyko braku produkcji, które wywołują powszechne zainteresowanie. Jego zdaniem przebojowe tytuły są konieczne, by akcje spółki znów zyskały na wartości. Wyniki finansowe za trzeci kwartał Netflix opublikuje we wtorek.