Operatorzy
Telewizja po drugiej stronie dekodera
Jak zmienia się telewizja operatora i dlaczego multiscreen staje się standardem?
Jeszcze niedawno dekoder był naturalnym centrum domowej telewizji. To on wyznaczał sposób korzystania z usługi, a telewizor był jej oczywistym ekranem. Dzisiaj coraz częściej jest odwrotnie: to użytkownik decyduje, na czym, gdzie i kiedy chce oglądać.
Smartfon podczas podróży. Tablet w kuchni. Laptop w pracy. Smart TV w salonie. Telewizja przestała być usługą przypisaną do jednego urządzenia.
Dla operatorów telekomunikacyjnych oznacza to zmianę znacznie większą niż samo dodanie kolejnej aplikacji do oferty. Zmienia się sposób definiowania telewizji jako produktu.
Dobrym przykładem tej transformacji jest Open TV – usługa telewizji internetowej rozwijana przez CHOPIN Telewizję Kablową.
Od kanału do doświadczenia
Przez lata przewaga operatora telewizyjnego opierała się przede wszystkim na zawartości oferty: liczbie kanałów, pakietach tematycznych czy dostępie do treści premium. Dzisiaj sama zawartość nadal jest ważna, ale coraz większego znaczenia nabiera sposób jej konsumowania.
Użytkownik przyzwyczajony do usług cyfrowych oczekuje, że nie będzie musiał podporządkowywać swojego dnia ramówce. Chce rozpocząć program od początku, cofnąć transmisję, wrócić do wcześniejszej emisji albo kontynuować oglądanie na innym urządzeniu.
Właśnie dlatego współczesna telewizja coraz częściej oznacza nie tylko „co oglądamy”, ale również „jak oglądamy”.
Open TV odpowiada na tę zmianę, łącząc tradycyjną telewizję z funkcjami znanymi użytkownikom nowoczesnych usług internetowych. Oprócz kanałów na żywo użytkownik otrzymuje m.in. Catch Up, Time Shift, Start Over, EPG, wyszukiwarkę i listę ulubionych. Catch Up pozwala wrócić do wybranych programów nawet do pięciu dni po emisji. To z pozoru niewielka zmiana. W praktyce oznacza odejście od telewizji, która mówi użytkownikowi „oglądaj teraz”, na rzecz telewizji, która mówi „oglądaj wtedy, kiedy chcesz”.
Lokalny operator, globalne oczekiwania
To wyzwanie jest szczególnie interesujące z perspektywy operatorów lokalnych i regionalnych. Ich przewaga nigdy nie polegała przecież wyłącznie na technologii. Lokalny operator zna swój rynek, swoich klientów i lokalne potrzeby. Jest bliżej abonenta, może szybciej reagować i budować relację, której dużym platformom często brakuje.
Jednocześnie jego klient ma dokładnie ten sam smartfon, telewizor czy tablet, co abonent ogólnopolskiej platformy. Korzysta z tych samych aplikacji i ma podobne oczekiwania dotyczące wygody.
Skala operatora nie powinna oznaczać skali technologicznego kompromisu
To jeden z powodów, dla których rozwój usług telewizyjnych w kierunku IPTV/OTT i multiscreen jest tak istotny dla lokalnego rynku.
Open TV jest przykładem podejścia, w którym operator może rozwijać telewizję w kierunku usług cyfrowych, jednocześnie zachowując własną ofertę i relację z abonentem. CHOPIN udostępnia Open TV jako usługę działającą na różnych klasach urządzeń – od Smart TV, przez komputery i tablety, po smartfony. Aplikacja działa m.in. na systemach iOS, Android, Android TV, LG webOS i Tizen.
Z perspektywy abonenta oznacza to prostą rzecz: telewizja przestaje być przywiązana do jednego ekranu.
Z perspektywy operatora oznacza to natomiast możliwość zbudowania bardziej elastycznej oferty i odpowiedzi na sposób, w jaki klienci faktycznie korzystają dziś z mediów.
Technologia, której użytkownik nie powinien zauważać
W dyskusjach o nowoczesnej telewizji łatwo skoncentrować się na technologii: protokołach, urządzeniach, systemach middleware, zabezpieczeniach czy dystrybucji strumieni.
Dla operatora są to kwestie fundamentalne.
Dla użytkownika – najlepiej, gdy pozostają niewidoczne.
Abonent nie chce wiedzieć, co dzieje się „pod maską”. Chce nacisnąć przycisk i oglądać. Chce szybko znaleźć program. Chce cofnąć transmisję. Chce przełączyć się z telewizora na telefon. Chce wrócić do programu, który rozpoczął wcześniej.
Dlatego w przypadku usług takich jak Open TV technologia jest środkiem, a nie celem. Najważniejsze jest doświadczenie końcowego użytkownika.
To również zmienia sposób, w jaki operator powinien myśleć o rozwoju swojej telewizji. Nie wystarczy już pytanie: Ile kanałów możemy zaoferować?
Coraz częściej trzeba pytać: Jak łatwo abonent może z nich korzystać?
Open TV jako rozszerzenie, nie rewolucja
Wdrożenie telewizji internetowej nie musi oznaczać całkowitego odejścia od dotychczasowego modelu. Dla operatora może być raczej kolejnym etapem rozwoju istniejącej usługi. To ważne szczególnie tam, gdzie dekoder i tradycyjna telewizja nadal stanowią istotną część bazy abonentów. Open TV może rozszerzyć dostęp do oferty o kolejne urządzenia i nowe sposoby konsumpcji treści.
W aktualnej ofercie CHOPIN usługa Open TV jest właśnie elementem pakietów telewizyjnych, a oferta operatora obejmuje zarówno tradycyjną telewizję
cyfrową, jak i dostęp do kanałów Open TV.
To pokazuje szerszy kierunek: telewizja internetowa nie musi zastępować dotychczasowego produktu. Może go uzupełniać i stopniowo zmieniać.
Dla operatora jest to zdecydowanie bezpieczniejsza droga transformacji.
Najpierw test. Potem wdrożenie
W teorii każda nowa technologia wygląda dobrze. Dopiero praktyka odpowiada na pytania, które są naprawdę ważne dla operatora.
Jak usługa zachowa się w jego środowisku?
Jak zareagują abonenci?
Jak wygląda proces obsługi?
Jakie urządzenia będą najczęściej wykorzystywane?
Jak zmieni się sposób korzystania z telewizji?
Dlatego w przypadku operatorów, którzy dopiero rozważają wejście w telewizję internetową, rozsądny model działania powinien zaczynać się od testu, a nie od wielkiej deklaracji inwestycyjnej.
Test pozwala zweryfikować rozwiązanie w praktyce, poznać jego możliwości i ograniczenia, zebrać pierwsze doświadczenia użytkowników, a następnie świadomie zdecydować o skali wdrożenia. Można więc przyjąć prosty schemat:
TEST| ANALIZA | WDROŻENIE | ROZWÓJ
To podejście jest szczególnie istotne dla małych i średnich operatorów, którzy nie zawsze mają możliwość przeznaczenia dużych zasobów na eksperymenty technologiczne.
Nie chodzi już o to, czy telewizja będzie internetowa
Pytanie o przyszłość telewizji internetowej coraz mniej przypomina dyskusję „czy?”, a coraz bardziej „jak?”.
Użytkownicy już korzystają z treści na wielu ekranach. Przyzwyczaili się do funkcji na żądanie, możliwości cofania transmisji i swobodnego wyboru miejsca oraz czasu oglądania.
Dla operatora oznacza to konieczność dostosowania usługi do zmieniających się zachowań abonentów. Open TV jest jednym z przykładów takiej transformacji.
Nie chodzi w niej wyłącznie o przeniesienie kanałów telewizyjnych do aplikacji. Chodzi o zmianę całego doświadczenia korzystania z telewizji – z usługi przypisanej do dekodera w usługę dostępną tam, gdzie jest użytkownik.
A dla lokalnego operatora może to być coś jeszcze ważniejszego: możliwość zaoferowania technologii odpowiadającej współczesnym oczekiwaniom bez rezygnacji z tego, co od lat stanowi jego największą przewagę – lokalności i bliskiej relacji z abonentem.
Telewizja wychodzi więc z dekodera.
Pytanie nie brzmi już: Czy za nim podążymy?
Pytanie brzmi: Jak szybko?
