Operatorzy
BT i Verizon łączą siły w segmencie korporacyjnym. Koniec ery globalnych telekomowych aliansów?
BT Group i amerykański Verizon Communications ogłosiły utworzenie wspólnej spółki typu joint venture, do której trafią ich międzynarodowe operacje obsługujące klientów korporacyjnych. Nowy podmiot, w którym obie firmy obejmą po 50% udziałów, ma generować około 4 mld dolarów rocznych przychodów. Dla brytyjskiego operatora to kolejny krok w konsekwentnym wycofywaniu się z globalnej ekspansji na rzecz koncentracji na rynku krajowym.
Porozumienie ogłoszone w poniedziałek 29 czerwca zakłada połączenie działów międzynarodowych obu operatorów w jedną spółkę obsługującą klientów biznesowych działających w wielu krajach jednocześnie – banki, sieci handlowe czy inne firmy potrzebujące jednolitej obsługi telekomunikacyjnej (mobilnej i szerokopasmowej) na różnych rynkach zamiast korzystania z odrębnych, lokalnych dostawców. Połączony podmiot ma obsługiwać ponad 3 tys. klientów w ponad 180 krajach.
Powrót do korzeni – i ich koniec
Segment obsługi globalnych klientów korporacyjnych to dla BT temat sięgający lat 90., gdy szefowie firm telekomunikacyjnych – w epoce dopiero raczkującego internetu i telefonii komórkowej – wierzyli, że tego typu usługi staną się ogromnym biznesem. Odpowiedzią na te nadzieje miały być właśnie międzynarodowe joint venture z zagranicznymi partnerami.
Jak przypomina agencja Reuters w komentarzu Breakingviews, ten model biznesowy załamał się wraz z pęknięciem bańki internetowej na przełomie wieków. BT musiało wówczas zamknąć spółkę Concert – joint venture zawiązane wcześniej z amerykańskim AT&T – odnotowując z tego tytułu miliardowe odpisy. Co ciekawe, pierwotnie Concert powstało jako partnerstwo z innym amerykańskim operatorem, MCI, który wiele lat później stał się częścią… Verizon.
Słabnący biznes, korzystna wycena
Obecnie międzynarodowy segment BT nie jest już motorem wzrostu grupy. Według szacunków analityków przywoływanych przez Reuters, w bieżącym roku finansowym przychody tej jednostki mają wynieść około 2,4 mld dolarów i w kolejnych latach się kurczyć, przy znikomej rentowności EBITDA i stracie operacyjnej. Oznacza to, że biznes wniesiony przez BT odpowiada za około 60% przychodów nowej spółki – stąd brytyjski operator otrzyma od Verizon dodatkową płatność wyrównawczą w wysokości 625 mln dolarów, typową rekompensatę dla podmiotu wnoszącego do spółki 50/50 relatywnie większe aktywa.
Dla BT transakcja ma sens przede wszystkim finansowy: pozwala nie tylko na uzyskanie gotówki, ale i na wyksięgowanie z bilansu kurczącego się i przynoszącego straty biznesu. Zdaniem analityków z New Street Research, wycena międzynarodowych aktywów w ramach transakcji odpowiada mnożnikowi zbliżonemu do 12-krotności EBITDA – znacząco wyższemu niż jednocyfrowe mnożniki, po jakich zwykle wyceniane są spółki telekomunikacyjne notowane w USA i Europie.
Strategia Kirkby: mniej świata, więcej Wielkiej Brytanii
Transakcja wpisuje się w strategię prezes BT Allison Kirkby, która od objęcia stanowiska konsekwentnie ogranicza zaangażowanie grupy poza rynkiem brytyjskim, koncentrując zasoby na kraju macierzystym. Nie jest to jednak ruch pozbawiony ryzyka – na krajowym rynku BT mierzy się z rosnącą presją ze strony tzw. altnetów, czyli alternatywnych, lokalnych operatorów światłowodowych, a także z ambicjami Elona Muska, którego SpaceX coraz mocniej wchodzi na rynek detalicznego internetu satelitarnego.
Jak konkluduje komentator Breakingviews, sam fakt, że międzynarodowe alianse telekomunikacyjne przybierają dziś znacznie bardziej zachowawczą formę niż w latach 90., odzwierciedla szerszy trend w branży – to już nie czas na ekspansję, lecz na selektywne, defensywne decyzje biznesowe.
Akcje BT zyskiwały w poniedziałek około 0,6% na giełdzie w Londynie.