MediaInOne - Portal informacyjno-komunikacyjny branży medialnej
lub
lub
Operatorzy

Rozmowa z dr inż. Włodzimierzem Zielińskim, niezależnym ekspertem branży telekomunikacyjnej, uczestnikiem tegorocznej konferencji PIKE.

Julia Woszczek i Włodzimierz Zieliński

Równowaga interesów między Organizacjami Zbiorowego Zarządzania (OZZ) a operatorami telekomunikacyjnymi/kablowymi to przedmiot wciąż aktualnego sporu. Celem jest, by tantiemy pobierane przez OZZ nie obciążały nadmiernie operatorów i nie prowadziły do podwyżek cen dla odbiorców końcowych. Zgodnie z ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawą o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi, oficjalne i wiążące stawki dla operatorów określają zatwierdzone tabele wynagrodzeń. Środowiska operatorskie zrzeszone w PIKE alarmują, że nowe przepisy związane z implementacją unijnej dyrektywy DSM wymuszają na nich podwójne opłaty na rzecz artystów wykonawców na polu czystego streamingu i reemisji, co burzy dotychczasową równowagę finansową wypracowaną w tabelach.

— Czy jesteśmy w stanie przewidzieć, co będzie dalej? Jak do tego stanu rzeczy ustosunkowują się operatorzy?

— Wierzę, że sytuacja w tym obszarze ulegnie poprawie i jestem przekonany, że z czasem tak się stanie. Obecnie jednak mierzymy się z pewnym klinczem. Organizacje Zbiorowego Zarządzania (OZZ) naturalnie zwracają się do operatorów o płatności, co w obliczu obecnej inflacji i rosnących kosztów utrzymania jest zrozumiałe – każda strona potrzebuje większych środków.

Chciałbym wyraźnie podkreślić, że nie jesteśmy przeciwni wypłatom dla twórców, aktorów i wszystkich po kolei ludzi, którzy tworzą te dzieła. Im te pieniądze się po prostu należą. Problem leży w sposobie prowadzenia tych relacji. Nie może to działać w ten sposób, że jesteśmy zaskakiwani nagłymi, znacznymi podwyżkami opłat z dnia na dzień.

Dodatkowo, z niepokojem przyglądamy się kwestii repartycji tych środków. W teorii pieniądze, które przekazujemy do OZZ, powinny w pełnej wysokości trafiać do zrzeszonych twórców. Tymczasem w praktyce widzimy, że niektórzy twórcy otrzymują albo znikome kwoty, albo nie dostają ich wcale. Co więcej, kiedy artyści pytają o przyczyny, często słyszą od organizacji, że winni są operatorzy, którzy rzekomo nie chcą płacić. Uważam to za krzywdzące i mijające się z prawdą manipulowanie faktami. 

— Czy w związku z tymi niejasnościami można wysnuć wniosek, że przepływ tych pieniędzy zatrzymuje się na etapie samych OZZ, zamiast realnie zasilać konta twórców?

— Słusznie, problem leży w sposobie dystrybucji środków na poziomie samych Organizacji Zbiorowego Zarządzania. Z oficjalnych założeń wynika, że około 80% wpływów powinno trafiać bezpośrednio do twórców, a jedynie 20% stanowić koszty operacyjne OZZ. Jednak w praktyce ten mechanizm repartycji budzi poważne zastrzeżenia.

Sytuacja, w której twórcy otrzymują ułamek należnych im kwot, jest co najmniej nie w porządku. Organizacje zrzucają odpowiedzialność na operatorów, sugerując twórcom, że to my blokujemy wypłaty, podczas gdy prawda wygląda zupełnie inaczej. My, jako operatorzy, działamy w oparciu o tabele stawek ustalone przez Komisję Prawa Autorskiego. To one wyznaczają obiektywne ramy finansowe, których przestrzegamy. Przerzucanie na nas winy za brak środków u artystów – jest po prostu niesprawiedliwe.

— Skoro Komisja Prawa Autorskiego stworzyła tabele, które miały gwarantować transparentność, to dlaczego w dzisiejszych realiach rynkowych stały się one zarzewiem konfliktu, a nie narzędziem, które rozwiązuje spory finansowe między operatorami a twórcami?

— Problem, o którym musimy mówić głośno, to błędna konstrukcja podstawy naliczania opłat przez OZZ. Proszę zauważyć, że nasz abonament to hybryda dwóch odrębnych usług. Pierwsza część jest czysto techniczna: koszty budowy infrastruktury, pracy inżynierów, montażu, modernizacji sieci i ciągłego utrzymania urządzeń u klienta. Druga część to dostęp do treści, czyli emisja utworów.

OZZ-y natomiast bezzasadnie domagają się naliczania stawek od całego przychodu, ignorując fakt, że część techniczna w żadnym stopniu nie jest związana z prawami autorskimi. To tak, jakby płacić tantiemy od usługi wymiany gniazdka czy serwisu technicznego. Organizacje te uparcie odmawiają uznania tego rozdzielenia, co jest dla nas ekonomicznie nieopłacalne.

Musimy też spojrzeć na realia biznesowe. Czasy, w których operatorzy mogli pozwolić sobie na ogromne marże przy wysokiej amortyzacji sieci, już dawno minęły. Dziś, przy wielokrotnych wzrostach cen energii i kosztów programowych, znajdujemy się na granicy rentowności. Od około siedmiu lat tkwimy w rzeczywistości, którą nazywam „umową martwą”. Stawki, które nie przystają do obecnej sytuacji rynkowej, w połączeniu z odmową transparentności w repartycji środków, tworzy sytuację, w której jako branża nie jesteśmy w stanie dalej funkcjonować na dotychczasowych zasadach.

— Wspomniał Pan o „martwej umowie”. Czy obecne ramy regulacyjne, zwłaszcza sztywne wytyczne UOKiK dotyczące niezmienności cen, dodatkowo komplikują sytuację operatorów, którzy muszą inwestować w nowoczesne technologie, takie jak światłowody czy standard 4K?

— Znajdujemy się w trudnym położeniu regulacyjnym. Z jednej strony, ze względu na dużą konkurencję operatorów, oferujemy umowy promocyjne, które zgodnie z wytycznymi UOKiK muszą być zawierane maksymalnie na dwa lata przy gwarancji niezmienności ceny i liczby programów. Z drugiej strony, rynek wymusza na nas ciągłe inwestycje – modernizujemy sieci, przechodzimy na światłowody czy standard 4K, ponosząc ogromne koszty.

Kiedy klient przychodzi po dwóch latach i oczekuje przedłużenia umowy na tych samych warunkach, nasze ręce są związane. UOKiK wymaga utrzymania wcześniejszego standardu cenowego, ignorując fakt, że jakość świadczonej przez nas usługi znacząco wzrosła. Za jakiekolwiek próby urealnienia tych stawek ryzykujemy drastyczne kary finansowe, sięgające nawet 10% rocznych przychodów. To system, który w praktyce karze operatorów za rozwój i inwestycje.

— Co zatem powinno się zmienić w modelu biznesowym i prawnym, aby zapewnić branży stabilność, a klientom uczciwe warunki dostępu do usług?

— Dziś rynek jest nasycony, to znaczy na każdym osiedlu działa kilku operatorów. Jeśli bank zmienia warunki umowy, informuje klienta, a ten – jeśli mu nie odpowiadają – może przejść do konkurencji. Dlaczego branża telekomunikacyjna nie może działać na tych samych zasadach? Jeśli rosną koszty treści i energii, powinniśmy mieć prawo do urealnienia stawek w trakcie umowy, dając klientowi wybór: zaakceptować zmianę lub rozwiązać umowę bez konsekwencji.

Obecnie tkwimy w pułapce tzw. „martwej umowy”. Nadawcy podnoszą nam ceny za content, a my przez siedem lat nie możemy zaktualizować cen dla abonenta, bo ryzykujemy drastyczne kary od UOKiK. Przykład? Jeden z operatorów próbował urealnić stawki, za co otrzymał karę kilkuset milionów złotych. To bezsprzecznie wymaga zmiany – te środki zamiast trafić na rozwój technologii i zasilić budżet państwa z podatków, są zamrażane przez regulatora. UOKiK w praktyce dławi rozwój przemysłu i utrudnia nam sprawiedliwe rozliczanie się z twórcami. Jeśli ten krwiobieg finansowy nie zostanie odblokowany, ucierpią na tym wszyscy: operatorzy, twórcy i sam rynek.

Rozmawiała Julia Woszczek

O autorze

Redakcja

Kontakt

julia.woszczek@mediainone.pl

Adres

Media In One
Traugutta 25
90-113 Łódź

Media Społecznościowe

Najnowsze wpisy

9 czerwca, 2026
W cieniu tantiem i regulacji
Redakcja
8 czerwca, 2026
Cyberbezpieczeństwo w ogniu negocjacji: Europa chce centralizacji, kraje członkowskie bronią suwerenności
Redakcja
8 czerwca, 2026
NEXT Frame 2026 – Przyszłość streamingu w Polsce
Redakcja

W tym dziale

9 czerwca, 2026
W cieniu tantiem i regulacji
Redakcja
3 czerwca, 2026
Dzień Dziecka w Netia TV potrwa do końca czerwca
Redakcja
3 czerwca, 2026
Gotowi na cyfrową awarię? Jak firmy dbają o backup i ciągłość działania
Redakcja